książka

Ile książek musisz przeczytać w czasie kwarantanny?

Dzięki kwarantannie mamy tysiące darmowych zasobów: muzea, ebooki, audiobooki, kursy oddychania, języków obcych. No więc, ile z tych rzeczy już przerobiłaś?

Pamiętam, że kiedy zaczęłam szkołę i poszłam do podstawówki, byłam zachwycona. Ale nie nowymi znajomościami, zabawkami czy obiadami w stołówce.

To, co mnie najbardziej ucieszyło, to była szkolna biblioteka. Była to zwyczajna, niezbyt dobrze dofinansowana biblioteka w małej szkole, ale dla mnie była idealna. Gdy poszłam tam po raz pierwszy, oczy świeciły mi się jak dwa diamenciki.

Najciekawszy był jednak mój sposób wybierania książek. Moje wizyty w bibliotece wyglądały bowiem tak, że pani bibliotekarka (która do dzisiaj jest moją sąsiadką), pokazywała mi dwie książki, które akurat leżały na biurku. Ja wybierałam tę, której tytuł albo okładka mi się podobały, po czym z radością oddawałam się lekturze. Następnego dnia ten schemat się powtarzał. Tak, dobrze czytacie, było mi w zasadzie obojętne, co czytałam. Każda książka była dla mnie najciekawsza na świecie i z każdej z nich coś wyciągałam dla siebie.

Przenieśmy się więc dwadzieścia lat w przyszłość

Mamy maj 2020 roku. Żyjemy w czasach szczególnych, kiedy wychodzenie z domu jest uważane za niebezpieczne, a przynajmniej niepolecane. Zewsząd słyszymy o home office, social distancingu i innych obco brzmiących określeniach, które mają oznaczać siedzenie w domu.

W związku z tym setki, jak nie tysiące firm, instytucji i ludzi wypuściło darmowe produkty, które mają nas w tym domu zatrzymać.

Mamy tysiące książek do przeczytania i audiobooków do wysłuchania. Setki kursów, żeby nauczyć się języków obcych albo jeszcze lepiej, programowania. Muzea organizują wirtualne wystawy. Teatry pokazują spektakle online, a Netflix przeżywa podobno takie oblężenie, że musiał zmniejszyć jakość materiałów. Mamy wreszcie lajwy coachów, którzy mówią nam, jak poukładać sobie dzień, żeby zmieścić w nim więcej takich pogadanek i wykładów, a na końcu jeszcze ich ebooka, który jest właśnie na promocji.

Jesteśmy bombardowani możliwościami z każdej strony

Ja sama dałam się ponieść – zainstalowałam kilka rozwojowych aplikacji, zapisałam sobie kilkadziesiąt tytułów, które miałam w tym czasie obejrzeć i przeczytać, zrobiłam listę celów do osiągnięcia. Teraz, po prawie dwóch miesiącach, postanowiłam wypisać to, co udało mi się zrealizować. No cóż, nie będę ukrywać, że wypadłam… słabo.

Czym to może być spowodowane?

  • Przede wszystkim, sam okres epidemii, który jest (nomen omen) nadzwyczajny, nie sprzyja produktywności. Umówmy się, że w czasie zagrożenia, ostatnie, o czym myślimy, to literatura piękna. Gdy żyjemy w niepewności,

I po drugie:

  • Klęska urodzaju. Tydzień temu włączyłam sobie pewną aplikację, która udostępnia kilkanaście tytułów książek za darmo. Zadowolona, że z takiej listy na pewno wybiorę coś ciekawego, obudziłam się… godzinę później, nadal scrollując kolejne pozycje i dodając je do mojej listy życzeń.

Tak, dokładnie, wybrałam kilkadziesiąt książek, które chciałabym przeczytać, ale nie byłam w stanie wybrać jednej konkretnej.

Dlaczego? Bo przy obecnym zalewie bodźców i nieograniczonych możliwościach, nic nie jest dla mnie wystarczająco dobre. Zawsze mam z tyłu głowy, że tuż dalej, za zakrętem czeka na mnie coś jeszcze lepszego i ciekawszego.

Poza tym nie mamy czasu, żeby przetrawić skonsumowaną przez nas sztukę i w pełni ją docenić. Pędzimy od jednego odcinka serialu do drugiego, nawet nie zauważając, co właśnie obejrzeliśmy. Zanim się obejrzymy, jesteśmy w połowie sezonu trzeciego, a ciągle nie pamiętamy, jak nazywa się ten śmieszny bohater w kapeluszu.

Zróbmy eksperyment. Jeśli zapytam, jaki serial polecasz, co odpowiesz?

Jestem pewna, że ponad połowa czytających zamilknie. Bo efekt jest taki, że ja sama zapytana o to, jaki serial polecam, nie wiem, co mam odpowiedzieć. Jest ich tak wiele, ale żadnego nie potrafię sobie przypomnieć.

Wracając do pytania, które postawiłam w tytule.

Odpowiedź brzmi: zero.

Nie musisz czytać żadnych książek na kwarantannie. Nie musisz uczyć się języka, zrobić formy życia (o czym pisałam niedawno), ani być nawet produktywny. Nikt nie może Ci niczego narzucić.

Byłoby miło, gdybyśmy w jakimś stopniu skorzystali z tych darmowych zasobów. Ale znając życie, i tak zapragniemy tego konkretnego kursu, kiedy trzeba będzie za niego słono zapłacić. I dopiero wtedy go kupimy.

3 komentarze

  • Justyna

    Coś w tym jest, że teraz jak mamy więcej wolnego czasu to bardziej się nie chce. Chociaż ja w czasie tej epidemii przeczytałam jak na razie 2,5 książek 😉 Tylko, że ja cały rok coś czytam, czasem więcej czasem mniej, więc nie ma jakiejś dużej różnicy. Chociaż różnica jest taka, że wcześniej pożyczałam te książki z biblioteki, a teraz je kupuję; ale nie wydaje obecnie kasy na koncerty to uzałam, że mogę sobie pozwolić 😉

  • Tomek

    „Jeśli zapytam, jaki serial polecasz, co odpowiesz?” –> No to ja zaliczę się do tej mniejszości, która wie co odpowiedzieć na to pytanie. Ale to głównie dlatego, że oglądam mało seriali, więc po prostu mogę polecić te, które oglądałem jako ostatnie 😛 Czyli „Locke & Key” i „Wiedźmin” z Netflixa oraz „Czarnobyl” z HBO.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *