Czego uczy nas hot16challenge?

Hot16challenge absolutnie i bezkonkurencyjnie podbija internet. Akcja, która ma na celu zebranie funduszy na walkę z koronawirusem, niesie też za sobą dodatkowe przesłanie, które warto wcielić w życie.

Challenge, czyli beef z koronawirusem, to akcja zapoczątkowana przez Solara i Siępomaga.pl. Wyzwanie polega na nagraniu 16 wersów i nominowaniu kolejnych osób, które mają stworzyć swój kawałek w 72 godziny. Początkowo skierowane do raperów i fanów rapu, w przeciągu tygodnia rozrosło się na skale ogólnoświatową (ciągle czekam na odpowiedź Beyonce nominowanej przez Ralpha Kaminskiego). Obecnie zaangażowało się w nią setki muzyków, youtuberów, podróżników, a nawet dziennikarzy czy profesorów prawa.

Wyzwanie jest świetne ze względu na szczytny cel.

Nie od dzisiaj wiemy, że Polacy potrafią się zjednoczyć i współpracować w ciężkich czasach. Nadal mamy w sobie ducha staropolskiej szlachty, która spędza swoje życie na kłótniach i piciu gorzałki, ale w obliczu zagrożenia dobywa szable i walczy z wrogiem u boku znienawidzonego sąsiada. A czym innym jest koronawirus, jak nie naszym wrogiem? Może i niewidzialnym, ale pozostawiającym bardzo widzialne zniszczenia w niemal każdej dziedzinie życia.

Hot16challenge niesie za sobą jednak dodatkowe, nieco ukryte przesłanie.

Nie da się nie zauważyć, że niemal wszystkie utwory powstałe na potrzeby challengu prezentują bardzo wysoki poziom. Nawet jeśli ich autorzy nie byli do tej pory zbyt popularni albo dotykała ich krytyka, teraz ich filmy mają setki tysięcy albo nawet miliony wyświetleń, a w komentarzach roi się od pozytywnych opinii.

Czemu?

Po pierwsze dlatego, że nie krytykuje się ludzi, którzy robią coś charytatywnie i żeby pomóc, to dosyć oczywiste. Ale po przesłuchaniu kilkudziesięciu utworów, nawet gdybym chciała kogoś skrytykować, to nie wiedziałabym kogo i za co.

Po wsłuchaniu się w teksty niektórych z nich, powoli zaczynam rozumieć ten fenomen. Artyści (i nie tylko) po raz pierwszy od dłuższego czasu mieli szansę zrobić coś po prostu dla zabawy! Bez żadnych wytycznych (bo wymóg szesnastu wersów i rapowania też został złagodzony), bez presji, bez strachu, że musi się to sprzedać.

Paradoksalnie najlepsze utwory stworzyli artyści zupełnie niezwiązani z hip hopem albo nawet osoby, które na co dzień nie zajmują się muzyką.

Utwór Taty Maty, prawnika i profesora, został odsłuchany już prawie 4 miliony razy. Blogerzy podróżniczy w pierwszych sekundach filmików nieśmiało wspominają, że nie potrafią śpiewać, żeby kończyć utwory z uśmiechem na ustach, tak jak przeurocza Globstory. Brutalnie szczery BezPlanu, znany z zamiłowania do adrenaliny podczas relacjonowania zamieszek w wenezuelskim Caracas oraz pięknych (i młodych) wenezuelek, przyznaje, że kiedyś już coś nagrywał i to zdecydowanie słychać.
Cudownie słucha się też Krystyny Czubówny, ale wszyscy wiemy, że mogłaby czytać nawet ulotkę leku na przeziębienie, a i tak brzmiałoby to wspaniale. No i broń boże nie zapominajmy o księdzu Bartczaku, który podwinął sutannę i zarapował tak, że od dzisiaj powinien w ten sposób wygłaszać kazania.

Bardzo ciekawie wypadli artyści, którzy wyzwanie potraktowali, jako szansę na zerwanie z dotychczasowymi łatkami, które nakładali na nich fani, media, czy oni sami.

Challenge dał im szansę, żeby nagrać coś świeżego, co może nie wpisuje się w ich wizerunek, ale będzie szczere i prosto z serducha.
Ronnie Ferrari w swojej szesnastce rapuje o tym, że jest zwykłym chłopakiem, który wybił się „przypadkiem”, a teraz z każdej strony słyszy krytykę i hejt. Sebastian Fabijański, który swoimi wypowiedziami o współczesnym hip hopie, nie zdobył sympatii środowiska, teraz zyskał drugą szansę i jego przeciwnicy spojrzeli na niego łaskawszym okiem. Kartky w intymnym utworze nagranym i opublikowanym w środku nocy, zaprasza do wnętrza swojego umysłu i rozlicza się ze swoimi demonami. (Chyba mało kto zdobyłby się na taką odwagę, żeby nazwać się psychicznie chorym przed milionami odbiorców).

Jestem też ogromną fanką muzyków, którzy z rapem nie mają nic wspólnego, a jednak spróbowali zarapować.

Ralph Kaminski z zamkniętymi ustami oraz w autoironiczny sposób podsumowuje swoje życie i ostatnie medialne wpadki. Monika Brodka zachwyca mrocznym klimatem i mocą w spojrzeniu. Katarzyna Nosowska w przepięknym utworze próbuje zmusić nas do refleksji. A ogromnym zaskoczeniem jest Rafał Brzozowski, który wykazał się ogromnym dystansem do siebie i do swojego wizerunku.

Czego więc możemy nauczyć się z hot16challenge?

Odpuszczania i nie brania życia na poważnie.
Idealnym przykładem jest ten tekst. Napisanie go chodziło mi po głowie kilka dni, ale ciągle nie mogłam się za niego zabrać. Cały czas czekałam na idealny moment, okoliczności, nastrój i nagły przypływ weny czy inspiracji. Wszystko po to, żeby wyszedł najlepiej na świecie.

I wtedy postanowiłam wziąć przykład z uczestników wyzwania.

Przypomniałam sobie, że nie muszę robić niczego perfekcyjnie i nakładać na siebie dodatkowej presji. Nikt nie oczekuje ode mnie arcydzieła (bo nikt nawet nie wie, że cokolwiek piszę) i jeśli nie będzie to najlepszy tekst mojego życia, to co z tego. Co najgorszego może się stać? Najwyżej jutro napiszę kolejny, miejmy nadzieję, że bardziej udany.


Dlatego dzisiaj chciałabym wszystkich zachęcić, żebyśmy wzięli udział w naszym prywatnym wyzwaniu. Weźmy głęboki oddech i razem z wydychanym powietrzem, wypuśćmy z siebie też presję, oczekiwania i tremę. Bawmy się tym, co robimy, eksperymentujmy, próbujmy, szukajmy nowych wersji siebie. A kto wie, może efekty zaskoczą nas samych?

Nie zapomnij zaobserwować mnie na instagramie, gdzie moje dziwne przemyślenia są ilustrowane ładnymi zdjęciami natury i memami <3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *